Empatia potrzebna od zaraz!

Światem człowieka rządzą emocje i uczucia: radość przeplata się ze złością, sympatia i miłość z niechęcią i nienawiścią, pogoda ducha ze smutkiem, szczęście z żalem i melancholią. Emocje są dane człowiekowi od zawsze. Miedzy innymi po to, aby mógł reagować adekwatnie do sytuacji, często w sposób wręcz automatyczny, spontanicznie. Podjąć walkę o przetrwanie (lub uciekać) w chwili zagrożenia, wybuchnąć śmiechem, kiedy wydarzy się coś wesołego, zapłakać w odpowiedzi na tragedię. Odcieni emocji jest pewnie więcej niż kolorów, które liczymy w milionach. Są chyba najbardziej fascynującą tajemnicą życia na ziemi.

Jakie piękne neurony lustrzane

Emocje są nam niezbędne do życia w grupie.  To dzięki nim nawiązujemy relacje z innymi, budujemy społeczność i środowisko, w którym funkcjonujemy: jako istoty społeczne bez innych osobników (niekoniecznie tylko naszego gatunku) nie przetrwalibyśmy na Ziemi.

Pod koniec XX wieku w mózgu człowieka i małp odkryto grupy neuronów uaktywniających się podczas wykonywania pewnych czynności lub obserwowania aktywności innych osobników. Neurony te otrzymały piękną i wiele mówiącą nazwę neuronów lustrzanych.  Prawdopodobnie to dzięki nim, na widok pewnych czynności, jesteśmy w stanie odgadnąć zamiary innego osobnika i to niekoniecznie tego samego gatunku!

I to prawdopodobnie dzięki neuronom lustrzanym otrzymaliśmy zdolność rozpoznawania cudzych emocji i intencji wyrażanych gestami i mimiką czyli pozawerbalnie. Potrafimy je nie tylko rozpoznać, ale też współodczuwać. Ten biologiczny mechanizm, łączący nas z innymi ludźmi określamy mianem empatii. Odczuwamy gniew i złość, na widok krzywdy innych ludzi, czujemy przypływ radości, kiedy ktoś się cieszy a rana na cudzym kolanie potrafi przyprawić nas o bolesny skurcz.

Empatia versus instynkt

Empatia dojrzewa w nas podobnie jak emocje – w procesie dorastania. Dobrze jest, kiedy ten proces przebiega harmonijnie, ale nie zawsze jest to możliwe. Wszyscy jesteśmy narażeni na sytuacje, kiedy egocentryzm (nie zawsze zły!) bierze górę nad wszelkimi innymi uczuciami. Nie spotkałam osoby, która powiedziałaby, że wie, jak zachowałaby się w sytuacji nietypowej, kiedy np. trzeba udzielić pomocy leżącemu na ulicy, a my nie wiemy czy to osoba chora czy np. zamroczona alkoholem i na naszą pomoc odpowie agresją.

W ekstremalnej sytuacji zagrożenia życia poziom empatii znacząco maleje ustępując pola instynktowi przetrwania. Nawet nie chcę sobie wyobrazić, jak zachowałabym się w sytuacji takiej jak niedawna tragedia w Himalajach, kiedy podczas ataku na Nanga Parbat zginął Tomasz Mackiewicz a towarzysząca mu Eli Revol musiał dokonać dramatycznego wyboru: zostać z nim i zginąć, czy zejść i uratować samą siebie.

„Kto z kim przestaje takim się staje” mówi stare przysłowie, a przysłowia jak wiadomo są mądrością narodów. Staramy się funkcjonować w grupach, które podzielają nasz system wartości. Czasem dostrajamy nasz system wartości do grupy, w której się znaleźliśmy. Najłatwiej zjawisko dopasowania obserwuję na dobrze dobranych małżeństwach w wieloletnim stażem. Ich lustrzane neurony latami uczyły się wzajemnie od siebie i naprawdę z upływającym czasem pary takie coraz bardziej przypominają połówki tego samego jabłka.

Ach ta szkoła

Nie rozumiemy  znaczenia roli, jaką odgrywa środowisko, w którym się znaleźliśmy. W zasadzie czasem w ogóle nie zwracamy na to uwagi. Pamiętacie, jak to było, kiedy w wieku 6-7 lat pomaszerowaliśmy po raz pierwszy do szkoły? Było dużo emocji, były nerwy i stres. Fajnie, jeśli środowisko, w który znaleźliśmy się w wieku 6-7 lat, zaczyna nam się szybko podobać. Źle, jeśli nie czujemy się w nim dobrze, i przede wszystkim nie rozumiemy, dlaczego innym w szkole jest dobrze, a nam nie. Nieznane nam są jeszcze nasze lustrzane neurony, a rodzice ani nauczyciele zupełnie nie rozumieją naszego zachowania.

Agresja, apatia, brak zainteresowania nauką, niewyjaśnione stany chorobowe ubierają w szerokie pojęcie „stres szkolny” – jeśli w ogóle zainteresują się naszym położeniem. Częściej kwitują temat słowami: wyrośnie z tego, dojrzeje, to tylko ta szkoła (!). Brak empatii aż kłuje w oczy w tym przypadku. Nie wiedzieć czemu, w tak licznych sytuacjach naszego dzieciństwa w rodzicach górę biorą stereotypy. Empatia schodzi do podziemia…

Empatii można się nauczyć

Postawy empatycznej można się nauczyć, można ją doskonalić i rozwijać! Wcale nie zażartuję, jeśli powiem, że – moim zdaniem – nauczyciele i lekarze powinni to mieć jako przedmiot obowiązkowy na studiach, a rodzice – może w ramach dodatkowych zajęć dla nich w naszych przedszkolach?

W każdym razie dobrze jest ćwiczyć umiejętność koncentrowania się na drugiej osobie. Choćby poprzez skupienie uwagi i słuchanie jej. Aktywne słuchanie jest bowiem bazą budowania postawy empatycznej. To też można wytrenować, choćby poprzez próby skupiania uwagi na tym, co ktoś mówi, na jego świecie. Słuchać go dla niego, nie dla zaspokojenia naszej ciekawości. Obdarować go naszą uwagą, po to aby poczuł, że istnieje, a jego uczucia są dla nas ważne i je szanujemy. To trudne wyzwanie w naszym zadaniowym świecie, w którym nawet w relacjach domowych natłok zadań przyćmiewa potrzebę rozwijania umiejętności budowania tych niezwykłych więzi, o które upominają się nasze lustrzane neurony.

O empatii będziemy pisać jeszcze nie raz. Jest potrzebna nam wszystkim do równoważenia naszych emocji i uczuć.

Zapraszamy do dyskusji i dzielenia się Waszymi spostrzeżeniami dotyczącymi empatii.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.