samoAKCEPTACJA a samoUWIELBIENIE

Narcyzm, to dość powszechnie (nad)używane słowo. Odważę się nazwać je nawet słowem XXI wieku. Dlaczego?
Otóż, współcześnie mówienie czy nawet myślenie o sobie dobrze urasta do rangi właśnie narcyzmu, zaburzenia osobowości, w którym chory uznaje w sobie ideał, a co za tym idzie, nie dostrzega swoich wad. Trzeba przyznać, że w dzisiejszych czasach mamy spore skłonności do przesady.



Czy tobie też przebiegła przez głowę myśl Czy to nie narcyzm? kiedy stojąc przed lustrem mówiłeś sobie Bosko wyglądam w tych skarpetkach?
Przyznaję, mnie nieraz zdarzyło się tak myśleć. I wiele osób też tak myśli o sobie.

1. Czy to rzeczywiście narcyzm?

Odpowiedź brzmi: NIE, to nie narcyzm.
Przecież między samoakceptacją a samouwielbieniem jest znaczna różnica. Szkoda, że tak często jej nie zauważamy.

2. Różnica, jaka różnica?

A taka różnica:

samoAKCEPTACJA- postawa zaufania, wiary i szacunku dla samego siebie.

samoUWIELBIENIE- ślepe zapatrzenie w siebie, uznawanie w sobie ideału.

3. Skoro tak, to dlaczego tak wiele osób wciąż myli te pojęcia?

Na to pytanie niestety nie znam odpowiedzi. Mam jednak pewien pomysł, jako temu zaradzić. A właściwie jak wbić sobie do głowy, że kiedy zaakceptuję siebie, ze wszystkimi moimi wadami i zaletami, że kiedy pokocham siebie, nie będę narcyzem.

Uwaga!
Potwierdzone info, przetestowałam na sobie 🙂
To łatwiejsze niż się wydaje. Wystarczy zapamiętać, że akceptując siebie, myślimy jestem wystarczająco dobry a nie jestem najlepszy.
Ot, mała różnica w stopniowaniu przymiotników, a taka zmiana.

data:  4 Sty 2017 o 20:48
zdjęcie: autor:   Ivan Obolensky, pexels.com licencja: Creative Commons 2.0
tekst: autor: Aleksandra Stempień </p

Dodaj komentarz