Kruchość porcelany, czyli o wychodzeniu z depresji.

Wychodzenie z depresji jest długim i niełatwym procesem. Tylko sam chory i jego najbliżsi wiedzą, jak ogromnego wysiłku potrzeba, aby wyzdrowieć. To nie jest kwestia tygodnia, czy dwóch. Ten czas liczy się w miesiącach, a nawet latach. Zmiana sposobu myślenia, postrzegania siebie i otaczającego świata to wielkie wyzwanie. Trzeba mieć niezwykłą wrażliwość i empatię, aby potrafić zauważyć i docenić ten ogrom pracy.

Minęły dwa lata odkąd rozpoczęłam terapię, półtora roku odkąd rozpoznano u mnie depresję. Na samym początku to była walka o własne życie. Mój pobyt w szpitalu psychiatrycznym można porównać do rozpaczliwej próby zaczerpnięcia świeżego powietrza, by nie utonąć. Po dwóch miesiącach na oddziale dostałam wypis i czułam się silniejsza. Wtedy postanowiłam odbudować swoje życie na nowo. Nowa szkoła, nowi znajomi, nowa okolica – będzie dobrze!

Najtrudniejszy czas miałam już za sobą. Tak czułam. Mimo tego, byłam poraniona i krucha jak porcelana. Najdrobniejsze i najbardziej błahe rzeczy potrafiły doprowadzić mnie do łez, sprawić, że utracę całą chęć do życia. Rozsupływałam ten kłębek trudnych emocji, których wcześniej nie potrafiłam nazwać ani zrozumieć. Codziennie przyglądałam się sobie, choć nie zawsze lubiłam zaglądać aż tak głęboko w swoją duszę. Często było to dla mnie trudne, ale dzięki temu mogłam później czuć się lepiej. Trochę jak z leczeniem zęba – nie jest przyjemnie, a nawet bardzo boli, ale to konieczne, by mogło być lepiej. Niestety „zębów do wyleczenia” było sporo.

W tym czasie co chwila miałam innego chłopaka, a kiedy zaczęłam uważniej przyglądać się temu, jak wyglądam (będąc w szpitalu naprawdę było mi  to obojętne, bo tam nawet nie było lustra) kupiłam glany, samodzielnie ścięłam i pofarbowałam włosy na czerwono.  To nie był bunt, bo nawet nie miałam się przeciw czemu buntować. Nikt nie zwracał uwagi na to, co robiłam. Moim zdaniem z jednej strony to był ten czas kiedy zaczęłam dorastać i zadawać sobie pytanie kim jestem i co lubię, ale również wychodziłam z depresji. To sprawiło, że się zagubiłam. Na tamten czas największym wsparciem była dla mnie akceptacja i delikatne ukierunkowywanie.

Z czasem, dzięki swojej pracy, czułam się coraz lepiej, jednak miałam lepsze i gorsze dni. Czasami popełniałam te same błędy, wracałam do starych, niedobrych dla mnie przyzwyczajeń. Wściekałam się na siebie, nie zawsze potrafiłam zapanować nad swoimi emocjami. Były takie chwile kiedy miałam wrażenie, że zamiast iść całe życie się czołgam. W rzeczywistości w niektórych obszarach radziłam sobie dobrze, z niektórymi rzeczami miałam problem. Depresja jest chorobą nawracającą, po przejściu jednego epizodu wrasta ryzyko wystąpienia drugiego. Wiedziałam, że jestem podatna, że łatwo wpadam w wir negatywnych myśli. W niektórych momentach miałam ochotę rzucić to wszystko, tą całą terapię, leki, mieć święty spokój, ale w głębi duszy wiedziałam, że to tak nie działa.

Piszę o tym, bo być może przechodzisz przez to samo. Nie musisz radzić sobie idealnie. Jesteś silny/a kiedy wstajesz rano z łóżka, mimo, że czujesz się jak w piekle. Jesteś odważny/a kiedy robisz coś, mimo, że się boisz. I jesteś niesamowity/a, ponieważ cały czas próbujesz i trzymasz się bez względu na to, w jak trudnej sytuacji się znajdujesz. Mam nadzieję, że jesteś z siebie dumny/a. Zasługujesz na to. Twoja wrażliwość jest warta docenienia.

Są specjaliści, którzy zawsze Ci pomogą, niezależnie od tego jak źle będziesz się czuć. Możesz skorzystać z Telefonu Zaufania, numeru alarmowego (112), bądź zgłosić się do najbliższego Ośrodka Interwencji Kryzysowej. Tam pracują osoby, które zawsze Ci pomogą. Nie zostaniesz sam/a.

  • Telefon zaufania dla dzieci i młodzieży – 116 111 (więcej informacji: link)
  • Dziecięcy Telefon Zaufania Rzecznika Praw Dziecka – 800 12 12 12 (więcej informacji: link)
  • Kryzysowy Telefon Zaufania (dla osób dorosłych) – 116 123 (więcej informacji: link)
  • Antydepresyjny Telefon Zaufania Fundacji Itaka – 22 654 4041(więcej informacji: link)
  • Antydepresyjny Telefon Zaufania Forum Przeciw Depresji – 22 594 91 00 (więcej informacji: link)

Zapisuj jak się czujesz, mi bardzo pomagało prowadzenie pamiętnika. Uwzględnij pogodę, aktywność fizyczną, jedzenie, ważne wydarzenia i przyjmowane leki. Takie zapiski będą pomocne podczas konsultacji z lekarzem lub terapeutą. Możesz przyznawać sobie punkty za wykonanie jakiegoś trudnego zadania. Może przyjaciel lub ktoś z Twojej rodziny Ci w tym pomoże? Koniecznie zerknij też na książkę „Jak być szczęśliwym albo chociaż mniej smutnym”.  Jeżeli chorujesz na ChAD lub miewasz silne wahania nastroju wypróbuj aplikację Moodeo. Nie pożałujesz!

Chronię siebie przed nawrotem depresji troszcząc się o swoje zdrowie psychiczne. Jestem świadoma swojej choroby, ale nie skupiam się głównie na negatywnych aspektach. Dbam o siebie i to mi daje siłę.


 

Autorką tekstu jest Amelia Gruszczyńska – uczennica 2 klasy gimnazjum w edukacji domowej. Założycielka „Porcelanowych Aniołków” oraz pomysłodawczyni i organizatorka akcji społecznych i charytatywnych. Amelia bierze udział w kampaniach społeczno-edukacyjnych: „Twarze depresji. Nie oceniam. Akceptuję” oraz „Zobacz… ZNIKAM”. Jej pasjami są dziennikarstwo i medycyna. Marzy o założeniu własnej fundacji pomagającej dzieciom i młodzieży chorującym na depresję. Sama przeszła epizod depresyjny.

6 thoughts on “Kruchość porcelany, czyli o wychodzeniu z depresji.

  1. Dzięki za ten post. Bardzo go dzisiaj potrzebowałam… Biorę leki, chodzę na terapię, a i tak mam spore problemy z zauważeniem tego, że JEST lepiej. A jest. Z największego bagna już wyszłam.
    Z aplikacji tego typu świetna jest też Moodpanda – korzystam od dłuższego czasu, cudowna społeczność, nieraz tylko dzięki nim przebrnęłam jakoś przez dzień.

  2. tak niestety jesteśmy kruche jak porcelana ale zawieramy w sobie piękno chodź tego może nie widać na pierwszy rzut oka .. Potrafimy sobie radzić w trudnych sytuacjach bądź się tego uczymy . Może w to nie wszyscy wierzymy ale tak jest . Ja tez w to nie wierzyłam ale się tego nauczyłam wiec można .Uda sie się to nam wszystkim na pewno .
    Ja przeżyłam nawrót choroby . Wychodziłam z leków i trach znów się stłukłam . Ludzie otaczający mnie posklejali mnie pomogli mi powrócić do dawnej siebie . Możemy mieć taka Osobę w pobliżu i się tego zupełnie nie spodziewać jak ja .
    Mi w trudnych chwilach a mam takich wiele pomaga mi tak jak tobie Amelia pisanie pamiętnika .
    Dziennik depresji poznałam prawdziwa siebie znalazłam swoja pasje , przyjaciół , miejsce na ziemi .Jak już jesteśmy chorzy to musimy to wykorzystać . Ja wykorzystuje chorobę do pisania książki . Dzienki depresji możemy zobaczyć jacy jesteśmy .A wszyscy jesteśmy wyjątkowi i wspaniali pewnie tego nie widzimy ale tak jest .
    zawieramy w sobie choć jesteśmy chorzy odwagę , piękno jesteśmy wojownikami o swoje życie .
    ja walczę codziennie biorę leki , mam blizny na renku , Bendę chodzić na terapie .W mojej walce bardzo mi pomogłaś Amelio codziennie wchodzę na twoja stronę .
    pozdrawiam cie cieplutko i innych chorych i zdrowych 🙂
    DZB

      1. Dzieki za odp. Mnie ostatnio bardzo dotknęło samobojstwo tej mlodej dziewczyny z USA, ktora swoja smierc transmitowala na zywo w internecie. Niby to dla mnie calkowicie obca osoba i gdyby nie jej samobojstwo, to pewnie nigdy bym o niej nie uslyszal, ale po obejrzeniu tego filmu i pozniej po zapoznaniu sie z jej calą historią zrobilo mi sie bardzo przykro. Nawet nie pamietam, kiedy ostatnio czulem sie tak zdołowany. Straszne rzeczy dzieja sie na tym swiecie.

Dodaj komentarz