Jak NIE pocieszać osoby w depresji

Kiedy przeżywałam poważny kryzys i zachorowałam na depresję, odwróciło się ode mnie wielu znajomych. Została wokół mnie garstka osób. Chcieli mi pomóc, jednak nie zawsze wiedzieli, w jaki sposób mogą to zrobić. To z pewnością nie było łatwe również dla nich. Teraz wiem, że za wszystkimi słowami pocieszenia kryły się dobre intencje i wiara, że mogę przetrwać ten trudny czas, ale wtedy niektóre zdania wręcz były dla mnie szkodliwe. Postanowiłam wybrać cztery takie wypowiedzi, aby pokazać w jaki sposób one działały na mnie i jakie myśli pojawiały się u mnie w takiej sytuacji. Napisałam również czego potrzebuje osoba chorująca na depresję.

„Co się tyczy rzeczy przynoszących ulgę, nie należą do nich słowa otuchy. Nie ma żadnej wartości oferowanie pocieszenia osobie pogrążonej w depresji ani żywiołowa zabawa z dzieckiem w depresji, proponowanie mu słodyczy i pokazywanie, jak pięknie migoczą zielone listeczki na drzewie. Dla takiej osoby drzewo wygląda na martwe, a liście są nieruchome. Albo nie ma liści i istnieje tylko czarne, zniszczone zarazą pustkowie i jałowy krajobraz. Usiłując rozweselić osobę dotkniętą depresją tylko robimy z siebie błaznów.” 

~ Donald W. Winnicott

„Będzie dobrze.” Nie. Czy Ty wiesz co mówisz? Słyszysz siebie? Serio? Jesteś naiwny, żal mi cię. Nigdy nie było dobrze, nie jest i nie będzie. Kompletnie mnie nie rozumiesz, nie starasz się nawet, nie obchodzę cię. Za to cię szczerze nienawidzę. Mam dość. Jestem dziwna, brzydzę się sobą. To ja doprowadziłam siebie do takiego stanu. Wszystko co złego stało się w moim życiu to moja wina!

„Będzie dobrze” sprawiało, że czułam się jeszcze bardziej niezrozumiana i pogrążałam się w negatywnych myślach. Odsuwało wszystko w bliżej nieokreśloną przyszłość, która była dla nawet trudna do wyobrażenia. Przytłaczająca. Tak odległa, nieosiągalna. Potrzebowałam uwagi, ciepła, akceptacji, zrozumienia właśnie w tamtym momencie.

„Dzieci w Afryce mają gorzej.” Wiem, przepraszam. Jestem beznadziejna. Zawiodłam wszystkich. Wszędzie wokół jest cierpienie, nie mam gdzie się przed nim schronić. Świat jest okrutny, jestem taka bezsilna. Nie potrafię nawet zapanować nad sobą. Nie zasługuję na życie.

To zdanie mnie przytłaczało i wzbudzało poczucie winy. Sprawiało, że traciłam całkowicie nadzieję. Czułam się samotna, słaba i zagrożona. Często zaczynałam myśleć o samobójstwie, marzyłam o lepszym świecie w którym wszyscy byliby szczęśliwi, a ja bezpieczna.

„Spróbuj nie być taka smutna. Uśmiechnij się!” Nie potrafię!! Nie będę głupkowato się uśmiechać jak idiotka. Nie zamierzam dłużej udawać silnej, nie wstanę jutro z łóżka przez cały dzień, zobaczysz! Nie będę myć okien u siebie w pokoju, mają być ohydne i zasyfione jak moja dusza. I nie zjem śniadania. Obiadu też.

To było dla mnie niewykonalne. Potrzebowałam aby ktoś zaakceptował mój stan i nie porównywał swoich doświadczeń z moimi. Brakowało mi zrozumienia. Chciałam wiedzieć, że nie zostanę sama. Nawet jeżeli ktoś nie jest w stanie udźwignąć całego mojego bólu, to nie zostawi mnie. Pragnęłam być ważna i kochana mimo tego, co przechodziłam.

„Pobiegaj, napij się herbaty ziołowej, odpocznij. To po prostu stres.” Nie żartuj sobie ze mnie! Nie wiesz, co to stres. Nie wiesz, przez jakie piekło przechodzę, jak bardzo cierpię. Masz wiernych przyjaciół, dobre oceny, cele i marzenia. A ja nie. Odejdź ode mnie, bo zaraz nie wytrzymam.

To budziło we mnie złość, zazdrość, nienawiść. Zaczynałam się porównywać. Jednak powyższe zdanie jest również szkodliwe, dlatego, że depresja kliniczna jest chorobą, która wymaga leczenia. Ważna jest zarówno psychoterapia i farmakoterapia, a w niektórych przypadkach konieczna jest hospitalizacja. Nie pomoże bieganie, ani herbata. To prawda, przy uprawianiu sportu wydzielają się endorfiny. Jednak u osoby chorej na depresję transmisja neuroprzekaźników jest zaburzona (więcej na temat biologicznych przyczyn depresji przeczytasz tu: link). Osoby cierpiące na depresję mogą zmagać się z bezsennością, a więc trudno jest im odpocząć.

Pamiętaj, Twoja pomoc jest bardzo ważna! Zachęcam do przeczytania wpisu o tym, jak wesprzeć osobę chorą na depresję: link  link link


Autorką tekstu jest: Amelia Gruszczyńska – uczennica 2 klasy gimnazjum w edukacji domowej. Założycielka „Porcelanowych Aniołków” oraz pomysłodawczyni i organizatorka akcji społecznych i charytatywnych. Amelia bierze udział w kampaniach społeczno-edukacyjnych: „Twarze depresji. Nie oceniam. Akceptuję” oraz „Zobacz… ZNIKAM”. Jej pasjami są dziennikarstwo i medycyna. Marzy o założeniu własnej fundacji pomagającej dzieciom i młodzieży chorującym na depresję. Sama przeszła epizod depresyjny.

12 thoughts on “Jak NIE pocieszać osoby w depresji

  1. W zupelnosci sie z Toba zgadzam. Najgorzej, kiedy nie masz prawie zadnego wsparcia. Jesli moge przytocze swoja sytuacje. Mieszkam w Szkocji. Rodzine w Polsce odwiedzam bardzo rzadko, naprawde nie mam ani checi, ani zaplecza finansowego. W 2016 roku bylam dwa miesiace. Przed przyjadem do nich mielismy bardzo ciezka rozmowe przez telefon, bylam wtedy po poronieniu, na odstawieniu proszkow, mialam straszny kryzys. Obiecali mi, ze mnie wespra, pomoga mi i co? I nic. Kazali mi sie samej z tym uporac, a wina za moj stan obarczyli meza. Kidy z nimi rozmawialam juz na zywo, czulam wstyd. Za wszystko, za to, ze tak naprazupelnosci sie z Toba zgadzam. Najgorzej Jesli moge przytocze swoja sytuacje. Mieszkam w Szkocji. Rodzine w Polsce odwiedzam bardzo rzadko, naprawde nie mam ani checi, ani zaplecza finansowego. W 2016 roku bylam dwa miesiace. Przed przyjadem do nich mielismy bardzo ciezka rozmowe przez telefon, bylam wtedy po poronieniu, na odstawieniu proszkow, mialam straszny kryzys. Obiecali mi, ze mnie wespra, pomoga mi i co? I nic. Kazali mi sie samej z tym uporac, a wina za moj stan obarczyli meza. Kidy z nimi rozmawialam juz na zywo, czulam wstyd. Za wszystko, za to, ze tak naprawde, przez 27 lat mojego zycia mnie nie wspierali, ze mlodsza siostra ma wszystko, a moja rodzina nie raz klepala przyslowiowa biede, ze nic w zyciu nie osiagnelam. Na moj argument, ze ja tak naprawde mam depresje od 2008 roku, nawet nie zareagowali. Kiedy zaczelam pisac o tym w sieci, matka zrobila mi awanture, mowiac, ze wrzeknie sie mnie. Moim jedynym wsparciem jest maz. Lekarz juz nawet nie chce przepisywac mi proszkow. Przepraszam, ze nie na temat, ale musialam sie wygadac. Jestem z Wami dziewczyny.

    1. Bardzo mi przykro, że znajduje się Pani w tak trudnej sytuacji. Myślę, że potrafię troszeczkę Panią zrozumieć. To ważne, że ma Pani wsparcie u męża. Taka osoba to prawdziwy skarb. Dziękuję, że jest Pani z nami, my jesteśmy z Panią. 🙂

  2. Chciałabym porozmawiać którąś z was, byłaby taka możliwość? Może to by mi pomogło, rozmowa z kimś kto przechodził takie piekło. Błagam, chociaż jedno wymienienie zdań.

    1. Cześć! Nie dam rady z Tobą porozmawiać, nie jestem na siłach. Nie umiem Ci pomóc, bo nie jestem specjalistą. Zachęcam Cię do szkorzystania z Telefonu Zaufania 116 111 (dla dzieci i młodzieży) lub 116 123 (dla osób dorosłych). Gdybyś czuła się bardzo źle możesz zgłosić się do najbliższego Ośrodka Interwencji Kryzysowej lub zadzwonić pod numer alarmowy (112).

    2. Do ,, Rozmowa ” z 10 lutego 2017r :
      Psychoterapia Indywidualna.Grupowa. Pomoc. Leczenie. Specjalista. Dobrze dobrane indywidualnie leki.

  3. Najgorszy tekst jaki usłyszałam:
    ” Odpierdala Ci z nudów! Weź się do roboty. Jedź na platformę to Ci przejdzie „

  4. Ja natomiast od 9 lat mieszkam w Północnej Irlandii a pierwszy raz z depresja u mnie zetknęłam się po porodzie .
    Najgorsze dla mnie to było ze strony ludzi ze depresja to wymyślona choroba i ze to tylko chwilowy dołek.

  5. znany ksiądz o.Salij jezuota, ktory napisał niestety mnóstwo bzdur i wydał niestety mnóstwo kaset twierdzi, ze depresja to tylko wymówka, zeby nic nie robic. Depresję mają według tego bucyfała ci co nie kochają Jezusa, a reszta jego baranów wtóruje….WAŻNE – jesteś w depresji unikaj kościoła….
    Ja u nikogo nieznalazłam zrozumienia, ale dziś mam to juz gzieś, biore leki i jakos trwam….byle do śmierci…Przeszłam terapie indywidualne, grupowe i ostatni raz jak byłam u psychiatry tym razem w psiej wólce czyli w Czestochowie i ona na moje samopoczucie powiedziała i cóż ja pani na to poradzę…leczę się sama. Najgorsze, ze przestali produkować sfevelon i sama musze sobie coś dobrac…

Dodaj komentarz