Jak działają leki antydepresyjne? Dlaczego znowu je zażywam?

Leczenie farmakologiczne rozpoczęłam w połowie lipca 2015 roku, będąc pacjentką na zamkniętym oddziale psychiatrycznym. Kontynuowałam je przez rok, aż do następnych wakacji. Pamiętam, jak na początku nie chciałam brać leków. Tak bardzo bałam się, że źle na mnie wpłyną, zmienią moją osobowość lub że mnie uzależnią. Chciałam zostać przyjęta do szpitala, aby na chwilę odizolować się od otaczającego mnie świata, poczuć się bezpiecznie, ale myśl, że miałabym brać leki antydepresyjne, wzbudzała we mnie lęk. Byłam wściekła na lekarzy i rodziców, czułam się zniewolona, potraktowana niesprawiedliwe. „Dlaczego ktoś zmusza mnie do czegoś takiego? Nienawidzę ich wszystkich. Na pewno chcą mnie mieć z głowy, nie potrafią sobie ze mną inaczej poradzić. Nie dam im przejąć nade mną kontroli! O nie!” – myślałam, chowałam tabletki pod język i wypluwałam, gdy pielęgniarki nie patrzyły.

To jednak nie była dobra strategia, bo lekarze zorientowali się, że nie biorę przepisanej mi dawki lekarstw. Personel na oddziale nie mógł tego przeoczyć – byłam pod stałą obserwacją i w każdej chwili mogłoby mi zostać zrobione badanie krwi. Po moim wybryku tabletki były kruszone tak, abym nie mogła trzymać ich w buzi. Strasznie tego nie lubiłam, bo ten biały proszek, który codziennie połykałam, był gorzki i stawał mi w gardle, a pielęgniarki patrzyły na mnie srogo. Straszyły, że jak nie będę posłuszna, to dostanę zastrzyk.

Będąc na oddziale nie miałam dostępu do Internetu, nie mogłam także mieć przy sobie telefonu. Nie miałam możliwości sprawdzenia, w jaki sposób działają leki, które musiałam zażywać. W końcu przełamałam się i porozmawiałam o tym z moją lekarką. Bałam się. Ale na jej twarzy pojawił się życzliwy uśmiech. Uspokoiła mnie i odpowiedziała na wszystkie moje pytania.

Jak działają leki antydepresyjne?

Ponieważ moja widza opiera się jedynie na tym, co wiem po rozmowie z moim lekarzem, postanowiłam dodatkowo zasięgnąć informacji ze sprawdzonego źródła, aby móc się z Wami nimi podzielić.

„Co powoduje depresję? – to pytanie wciąż pozostaje bez jednoznacznej odpowiedzi. Jedna z najpopularniejszych hipotez zakłada, że jest ona związana z chemiczną nierównowagą w mózgu. W największym uproszczeniu chodzi o to, że z różnych przyczyn niektórym ludziom brakuje hormonów szczęścia. Jest to oczywiście nazwa nieprofesjonalna, ale pomaga ona wyobrazić sobie rolę neuroprzekaźników, takich jak: serotonina, noradrenalina i dopamina, których niedobór ma być odpowiedzialny za występowanie depresji. Istnieje wiele neuroprzekaźników, ale te trzy, a szczególnie serotonina, mają wpływać na depresję. Na podstawie tej hipotezy koncerny farmaceutyczne rozpoczęły własne badania i produkcję leków antydepresyjnych. 

Istnieją trzy grupy antydepresantów: inhibitory enzymów, inhibitory wychwytu zwrotnego i leki działające bezpośrednio na receptory. 

Lekarze zakładają, że są skuteczne w przypadku 70 procent pacjentów. Koncerny farmaceutyczne sugerują, że z powodzeniem można nimi leczyć ponad 80 procent cierpiących na depresję.”

wybrane informacje ze strony twarzedepresji.pl 

Leki antydepresyjne nie uzależniają i są coraz bardziej bezpieczne, rzadko występują skutki uboczne. Ich zadaniem jest sprawić, aby Twoje samopoczucie się polepszyło. Twój nastrój będzie stabilniejszy, a Ty – spokojniejszy, co nie oznacza, że nie będziesz przeżywał żadnych trudnych emocji, bo one będą się pojawiać. Mówiąc szczerze – żałuję, że nikt nie powiedział mi tego, kiedy zaczynałam leczenie.

Masz pytania, których nie zadałeś lekarzowi prowadzącemu?

Jesteś w trakcie leczenia, ale leki nie działają? Może obawiasz się reakcji otoczenia na wiadomość, że leczysz się u psychiatry? Zadzwoń na Antydepresyjny Telefon Zaufania Fundacji Itaka – 22 654 4041 (anonimowy, czynny w poniedziałki w godzinach 17:00 – 20:00). Lekarze psychiatrzy czekają na Twój telefon – odpowiedzą na wszystkie pytania i udzielą wsparcia. Więcej informacji: link

Dlaczego znowu zażywam leki antydepresyjne?

W piątek na Facebooku Porcelanowych Aniołków opublikowałam posta w którym piszę, że znowu rozpoczęłam leczenie farmakologiczne.

Nie przechodzę kolejnego epizodu depresyjnego. Ostatniego dnia marca zmarła moja mama. To dla mnie trudny czas, przeżywam żałobę i potrzebuję wsparcia. Dlatego umówiłam się na wizytę do mojej lekarki, która przepisała mi leki antydepresyjne i przeciwlękowe. Tym razem nie miałam w sobie tak dużego oporu. Na początku byłam na siebie zła, bo pomyślałam, że jestem silna i nie potrzebuję żadnych prochów, aby czuć się dobrze. Jednak teraz wiem, że to, co zrobiłam było dojrzałe.

Zdaję sobie sprawę, że te wszystkie trudne emocje – całą tęsknotę, smutek, żal i złość, po prostu muszę przeżyć, aby poczuć się lepiej. Chodzi o to, abym na chwilę się rozpadła i dała sobie do tego prawo, ale żebym później mogła się pozbierać. Depresja jest chorobą nawracającą, po doświadczeniu jednego epizodu wzrasta ryzyko wystąpienia drugiego, dlatego muszę szczególnie zatroszczyć się o siebie. Muszę korzystać z pomocy teraz, bo później może nie starczyć mi sił.


Autorką tekstu jest Amelia Gruszczyńska – uczennica 2 klasy gimnazjum w edukacji domowej. Założycielka „Porcelanowych Aniołków” oraz pomysłodawczyni i organizatorka akcji społecznych i charytatywnych. Amelia bierze udział w kampaniach społeczno-edukacyjnych: „Twarze depresji. Nie oceniam. Akceptuję” oraz „Zobacz… ZNIKAM”. Jej pasjami są dziennikarstwo i medycyna. Marzy o założeniu własnej fundacji pomagającej dzieciom i młodzieży chorującym na depresję. Sama przeszła epizod depresyjny.

18 thoughts on “Jak działają leki antydepresyjne? Dlaczego znowu je zażywam?

  1. Pamientam swuj pierwszy dzien gdy wzielam leki antydepresyjne balam sie tego samego co ty amelka . tylko nie bylam w szpitalu .ale teraz widze ze byly i sa mi potrzebne i nic z moim mysleniem sie nie stalo jestem ta sama osoba ktura bylam przed braniem lekuw tylko z depresja . Amelka jestes naprawde dzielna i dojzala ze dbasz o siebie i jestes wszystkiego swiadoma 🙂
    Pozdrawiam cie serdecznie i inych porcelanowych aniolkuw
    DZB

  2. Depresja to nie choroba, a leki to nie powod do dumy
    tez bylam w szpitalu i z jedym sie zgodze – miejsce z rodu horroru. wszyscy mieli zyletki, ludzie na moich oczach podcinali sobie zyly Jeszcze w dodatku nie tylko ludzie z depresja tam byli, ale rowniez agresywne osoby. Jedna dziewczyne wywalili, bo mnie pociela mnie po gardle i pobila do krwi.

    Depresja bieze sie z tego ze osoba „cierpiaca” NIE CHCE pomocy. Mowi i mysli co innego, ale tak naprawde tylko uzala sie nad soba. Z DEPRESJI MOZNA WYJSC TYLKO I WYLACZNIE SAMEMU. ludzie maja na to wplyw, ale nie beda za ciebie myslec i potrzegac swiata. sorry, zycie tak dziala. Albo sam sobie radzisz, albo umierasz. selekcja naturalna. 😉
    Pozdrawiam?

    1. @123 Bazgrolenie bzdur, i to z błędami ortograficznymi, to na pewno powód do spalenia się ze wstydu. Niestety, głupcy nie wiedzą, że są głupcami, więc swojej nędzy nie są w stanie zauważyć. Smutne to, a często i tragiczne w skutkach.

    2. Mózg to część ciała, jak mózg choruje, to jest choroba, jeżeli leki działają, to jest choroba. U mnie działają. Bez leków prawie nie wstawałam z łóżka. Ale pitoli mądrzejsza od naukowców. Ośmieszają się ludzie swoimi mądrościami z odbytnicy wziętymi.

  3. Antydepresanty łykam w różnych porach od ponad 4 lat. Nie czuję się uzależniony i chętnie je łykam gdy są mi potrzebne (zwłaszcza w okresie późno jesiennym). Skutki uboczne jednak są. Bezsprzecznie. I tu się z Tobą zgodzić nie mogę.

  4. A ja wciąż nie mogę wstać z łóżka. Epizody depresyjne notowane przez lekarza trwają ponad 20 lat a ogólnie to bym powiedziała że 30. Niestety dopiero pół roku temu odwazylam się brać leki. W pierwszym miesiącu podniosły mnie z łóżka ale po kolejnych dwóch miesiącach nie zauważyłam róŻnicy Z lekami czy bez – nie mam sił się podnieść z łóżka zająć domem dzieckiem. Wyuczona bezradność

  5. Nie jestem zwolennikim jakichkolwiek prochow. W okeresie menopauzy zachorowalam na depresje. Spowodowalo moja chorobe kilku czynnikow. Nigdy w zyciu nie czulam sie gorzej niz wtedy, zupelnie przestalam sypiac, to byl straszny okres w moim zyciu. Trafilam do psychiatry ktory , moim zdaniem nie byl zdrowszy ode mnie. Dal mi jedynie tabletki nasenne, z okropnymi skutkami ubocznymi co w rezultacie pogorszylo moje samopoczucie.Dopiero moj lekarz rodzinny pomogl mi do ktorego w koncu trafilam. Bralam leki antydepresyjne kilka lat I dzieki bogu bo nie poradzilabym sobie bez nich. Po 3 tygodniach brania zaczelam czuc sie coraz lepiej I lepiej. Nie wiem dzisiaj po jakim czasie wszystko wrocialo do normy. Dwa razy probowal odstawic leki ale znow zaczynalam zle sie czuc i znow po nie siegalam. Dopiero za trzecim razem sie udalo . Minelo juz kilka lat jak ich nie biore i czuje sie dobrze. Mysle , ze depresja to choroba jak kazda inna i nalezy ja leczyc . Jak nie uda sie naturalnymi sposobami , czego jestem zwolennikiem, to lekami antydepresyjnymi. Zycze wszystkim duzo zdrowia.

  6. Mam pytanie do wszystkich czytyających to i chorujących na bardziej i mniej ciężkie depresje: czy byliście we wczesnym lub późniejszym dzieciństwie, bici (chodzi mi o każdą formę przemocy fizycznej tzn. klapsy, pas i o każdą ich częstotliwość) , wykorzystywani seksualnie lub w jakiś inny sposób? Czy jako dzieci czuliście się przez waszych rodziców kochani, emocjonalnie zaopiekowani? Sama od wielu lat choruję, leczę się i próbuję dociec, jak powstaje ta straszna choroba, która w jej najcięższej formie jest w stanie zabić każdego z nas.

    1. Wg mnie odpowiedź na SWÓJ problem otrzymasz pracując nad SOBĄ pod okiem terapeuty. Forum czy blog Ci niestety w pełni nie pomoże.

      1. Naprawdę nie potrzebuję od pana rad na temat pracy nad sobą. Robię to od 25 lat… Zadałam pytanie na forum, nic więcej. Bicie dzieci i ich wykorzystywanie na różne inne sposoby jest niestety nadal faktem i mimo zakazu dość powszechnym zjawiskiem i do jego stwierdzenia nie potrzebny jest żaden terapeuta chyba, że pacjent wyparł ten fakt na tyle, że go nie pamięta. Niestety, może pan o tym nie wie, istnieje zależność między znęcaniem się nad dziećmi, a rozwojem chorób nie tylko psychicznych, ale także tzw. somatycznych. Proszę najpierw poczytać najnowsze wyniki badań na ten temat, a dopiero potem pouczać innych.

  7. Bezsprzecznym faktem jest to, że przemoc generować może wszelakie zaburzenia. Kwestia braku właściwego wychowania także jest składową przyczyniającą się do powstawania problemów w życiu dorosłym. Tu także się zgadzam. Mój komentarz nie jest mentorski i nie poucza. Przedstawił mój punkt widzenia. 25 lat pracy nad sobą oznacza tyle lat terapii? Dzielenie się na forum informacjami typu: czy byłeś bity? a może wykorzystany seksualnie? naprawdę zdecydowanie bardziej może zaszkodzić niż pomóc. Życzę zdrowia, dobrej formy, autorefleksji i pozytywnego nastroju.

  8. Panie Krzyśku, 25 lat, to okreś, w którym świadomie żyję i walczę z chorobą. Pierwsze objawy depresyjne miałam już w dzieciństwie i wczesnej młodości, ale wtedy nie zdawałam sobie sprawy z tego, że to może być choroba. Terapie w kraju i za granicą to tylko część tego okresu. Major depression, czyli depresja duża to trudna sprawa. Ostatnio ponownie dużo czytam na ten temat. Dlaczego wszyscy ochoczo akceptujemy, że przyczyną dużej depresji mogą być podatne na depresję geny, biochemia, warunki życia, dieta, nasłonecznienie itd? Dlaczego tak trudno zaakceptować nam, że głównym powodem problemów ze zdrowiem psychicznym i nie tylko może być i jest przemoc fizyczna, psychiczna i każda inna w stosunku do dziecka w każdym jego wieku, szczególnie w okresie wczesnego dzieciństwa? Dlaczego nasza religia, moralność, kultura wymagają od nas dozgonnej miłości i szacunku do rodziców bez względu na to, co nam zrobili w dzieciństwie? Ano dlatego, że niestety wiekszość z nas takiej przemocy, w większym lub mniejszym stopniu, doświadczyła i wyparcie oraz bezkrytyczna akceptacja tego faktu były nam potrzebne, żeby przeżyć. Jako dzieci byliśmy w 100 % zależni od rodziców, zdani na ich łaskę i niełaskę. Poza tym przemoc fizyczna to mimo zakazów prawnych zjawisko nadal dość powszechne w wszystkich kręgach kulturowych na całym świecie i dlatego wielu z nas uważa je za normę. Wielu z nas nadal uważa, że bicie dzieci to dobry środek wychowawczy. Proszę poczytać książki Alice Miller, która przez długie lata badała zależność między przemocą fizyczną i psychiczną w wieku dziecięcym i późniejszymi problemami zdrowotnymi w wieku dorosłym. Bardzo polecam…. Nie jestem, za antyautorytarnym sposobem wychowania, ale przemoc fizyczna i każda inna to przeciwległy biegun i bardzo szkodliwe ekstremum. Dzieci potrzebują miłości, czułości, bezpieczeństwa, pożywienia i dobrych warunków życia, a także granic, granic, granic i możliwie logicznych konsekwencji ich trudnego czasem postępowania. Wychowanie dziecka to bardzo trudne zadanie, a raczej wyzwanie. Na forum można pisać anonimowo i moje pytanie miało taki charakter. Chciałabym wiedziec nie „kto”, ale „czy” inni chorzy podobnie jak ja byli w dzieciństwie wielokrotnie bici itd. i czy podobnie jak u mnie, nikt nie chce o tym dziś słyszeć, ani rodzina, szczególnie ta najbliższa, ani znajomi, jedynie mój terapeuta zgadza się ze mną. Oczywiście wiem, że to jest bardzo intymna sprawa i szanuję wolę milczenia każdego chorego i zdrowego uczestnika forum. Ja także życzę panu zdrowia i pozytywnego nastroju.

  9. agi, jest juz mnostwo badan dowodzacych zwiazku traumy z depresja i schizofrenia. „liderem” w tych badaniach jest prof. john read, a badania publikowane sa w powaznych czasopismach.
    co zas do lekow – malo kto juz watpi ze a) zdarza sie, ze wywoluja powazne skutki uboczne, lacznie z agresja i autoagresja, b) skutecznosc lekow, wg niektorych metaanaliz, porownywalna jest do placebo c) artykuly, chocby z british medical journal, dowodza, ze koncerny falszuja wyniki badan d) hipoteza monoaminowa jest juz w zasadzie nieaktualna i wlasciwie nikt, kto zajmuje sie tematem powaznie, nie twierdzi, ze depresje mozna wyjasnic odwolujac sie tylko do serotoniny, noradrenaliny, czy dopaminy e) nie ma bezposrednich dowodow na zwiazek tych neuroprzekaznikow z nastrojem, poza tym, ze, ponoc, niektorym pomagaja leki – ale chyba nikt nie twierdzi, ze przyczyna bolu jest brak aspiryny, a to jest tego rodzaju logika f) syndrom odstawienia (a wiec fizyczna zaleznosc) od lekow antydepresyjnych to fakt – dlatego m.in. wlasnie zaleca sie stopniowe zmniejszanie dawek itd itp. pozdrawiam.

  10. http://journals.sagepub.com/doi/abs/10.1177/0141076816666805 antydepresanty dwukrotnie zwiekszaja ryzyko zachowan agresywnych i samobojstw wsrod zdrowych – co wyklucza argument, ze zachowania te spowodowane sa depresja jako taka.
    dziwnym trafem moj post z linkiem do raportu ONZ nawolujacego do zmniejszenia roli farmakoterapii w psychiatrii i wskazujacego na szereg nieprawidlowsci i przeklaman w badaniach nie przeszedl przez moderacje….

  11. PS w USA od kilku lat leki antydepresyjne maja oficjalne ostrzerzenie, ze zwiekszaja ryzyko samobojstw wsrod dzieci i mlodziezy, bo tak wynika z badan.

Dodaj komentarz