Czego uczy nas Niebieski Wieloryb?

Mass media mają potężną siłę. Pełnią funkcję nie tylko informacyjną i rozrywkową, ale także edukacyjną i opiniotwórczą. Praca dziennikarza to rodzaj misji, którą powinien realizować rzetelnie i etycznie. Powinien kierować się dobrem sprawy, a nie chęcią własnego zysku. Dlatego dobrze byłoby, gdyby zawsze zapoznawał się dokładnie z tematem, który chce opisać.  Szczególnie, gdy rzecz dotyczy tak trudnych problemów jak depresja, autoagresja i samobójstwo. 

Jak wiecie, wielokrotnie nagłaśniałam w mediach temat depresji i jej konsekwencji, opowiadając o swoich doświadczeniach z tą chorobą. Niestety, moje wypowiedzi często (szczególnie w gazetach i na portalach informacyjnych) były przez dziennikarzy cięte i przekształcane, a także przytaczane w takim kontekście, że zmieniały swoje pierwotne znaczenie. Mimo, że zgodę na publikację materiału wyrażam dopiero po autoryzacji, nadal spotykają mnie takie nieprzyjemne sytuacje. To nauczyło mnie zachowywać większą ostrożność.

Czy Niebieski Wieloryb istnieje?

Jakiś czas temu głośno było o rzekomej grze w Niebieskiego Wieloryba. (Wirtualny „opiekun” poleca wykonanie 50 zadań związanych z zadawaniem sobie bólu i cierpienia, a ostatnie zadanie na liście to samobójstwo). Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę, którą wspierałam dzieląc się swoimi obserwacjami oraz wiadomościami otrzymywanymi od Was dotyczącymi tego zjawiska, na swojej stronie internetowej (fdds.pl) napisała: Z analiz dokonanych przez organizacje zajmujące się bezpieczeństwem dzieci i młodzieży w Internecie wynika, że informacja na temat istnienia zjawiska Niebieski Wieloryb nie jest prawdziwa. Jednak – jak wynika z licznych sygnałów od nauczycieli i rodziców – popularność historii o Niebieskim Wielorybie zainicjowała niebezpieczne dla zdrowia i życia zachowania wśród dzieci i młodzieży.

Niebieski Wieloryb wywołał medialną panikę i stał się sensacją. Reporterzy bezmyślnie powtarzali, a nawet wyolbrzymiali niedokładnie sprawdzone informacje. Szczegółowo opisywali zachowania autodestrukcyjne (sposób, metoda, wiek itp.), a to mogło spowodować, że odbiorca utożsami się z ofiarą i będzie chciał skrzywdzić się w podobny sposób (tzw. efekt Wertera). Kiedyś z pewnością źle wpłynęłoby to także na mnie. Media powielały również krzywdzące stereotypy dotyczące autoagresji. Szukały winnych (rodziców, szkoły, rówieśników), chociaż jest to problem wieloczynnikowy i w taki sposób powinien być przedstawiany.

Za co odpowiada dziennikarz?

Autor jednego z artykułów na Spider’s Web napisał: Jeśli Niebieski Wieloryb rzeczywiście kogoś zabije, to krew na rękach będą mieli dziennikarze.  W pełni się z tym zgadzam. Czy ktokolwiek przekazując takie sensacje zastanawia się nad ich siłą sprawczą? Nad konsekwencjami? Czy dziennikarze są w stanie wziąć za to odpowiedzialność?

Takie wiadomości przede wszystkim powinny zawierać informacje o profilaktyce samobójstw, a także o możliwości uzyskania wsparcia w sytuacji kryzysowej. Prasa ma ogromną siłę przekazu i chciałabym, aby była ona wykorzystywana do zapobiegania zachowaniom autodestrukcyjnym. Na stronie internetowej kampanii społecznej Zobacz… Znikam, której jestem ambasadorką, znajduje się wiele artykułów edukacyjnych na ten temat. Mogą być one pomocne nie tylko dla reporterów, ale także dla rodziców, opiekunów i nauczycieli, dlatego zachęcam do zapoznania się z nimi.

Nie dajmy się zmanipulować mass mediom, bądźmy bardziej krytyczni wobec wiadomości, które są nam przekazywane i szukajmy rzetelnych informacji.

data:  18 Wrz 2017 o 14:38
zdjęcie: autor:  thomas vanhaecht, pexels.com, licencja: Creative Commons Zero 
tekst: autor: Amelia Gruszczyńska

2 thoughts on “Czego uczy nas Niebieski Wieloryb?

Dodaj komentarz