facebook.com/13ReasonsWhy/

“13 powodów” jedynym powodem

Wyszłam z depresji i myśli samobójczych już jakiś czas temu, wciąż jednak jestem pod stałą opieką psychologa, bo czasem, jak zajdzie słońce na moim niebie, to razem z nim odchodzi moje pozytywne nastawienie do świata i życia. Jak większość nastolatek w dzisiejszych czasach, uwielbiam oglądać seriale, szczególnie te „młodzieżowe” – tak też było z serialem „13 powodów”. Moje koleżanki z klasy oglądały go i były zachwycone, jednak żadna z nich nie miała wcześniej poważniejszych problemów ze zdrowiem psychicznym. Mówiły „spodoba Ci się, jest o depresji, a Ty sie na tym przecież znasz”. Miałam wtedy akurat wolne w szkole, więc mogłam sobie pozwolić na taką formę „relaksu”. Szczerze? Obejrzałam 13 odcinków w dwa dni… Nie będzie to spoiler, jak powiem, że główna bohaterka popełniła samobójstwo, bo wiadomo to od pierwszego odcinka.

Scena, w której Hannah Baker odbiera sobie życie, jest na tyle realistyczna i przekonująca, że po raz pierwszy od dawna dostałam napadu paniki i płaczu („normalni” ludzie najczęściej po prostu odwracali wzrok). Odcinek, w którym zostało to pokazane, był ostatni, więc skończyłam go w środku nocy. Siedziałam sama na łóżku, w ciemnym pokoju i płakałam. Płakałam tak, jak w moich najgorszych stanach z przeszłości. Wróciły wszystkie wspomnienia: lęk, że ktoś z mojego otoczenia następnego dnia nie przyjdzie do szkoły i nigdy więcej tej osoby nie zobaczę; ból za każdym razem, gdy widziałam rany moich bliskich, którym nie byłam w stanie pomóc; wyrzuty sumienia związane z brakiem wystarczającej ilości godzin w dobie na pomoc wszystkim dookoła i rozpacz po samobójstwach (nieudanych i udanych). Płacz mnie tak wykończył, a cała sytuacja odebrała mi świadomość, że nie wiedziałam nawet, kiedy zasnęłam.

Następnego dnia wróciła do mnie kolejna rzecz – tzw. „MYŚLI S.”. Chodziłam ponad tydzień rozmyślając o tym, co by było, gdybym popełniła samobójstwo. Jak mogłabym to zrobić? Powinnam zostawić list, czy może nagrać wiadomości głosowe – jak w serialu. Dla jasności dodam, że w moim życiu wówczas nic szczególnego się nie zmieniło: te same relacje z ludźmi, “te same zajęcia w tych samych godzinach” prawie – po prostu miałam wolne, więc chyba powinnam być szczęśliwsza niż przy codziennej dawce stresu szkolnego. Było wręcz przeciwnie, byłam smutna. Pomyślałam wtedy, że chyba zwariowałam, nie wiedziałam co się dzieje. Wiedziałam, że nie po to wyszłam z depresji, żeby znowu tak żyć.

Po ponad tygodniu poszłam na wcześniej umówioną wizytę do psychologa. Na pytanie „Jak Ci minęło wolne?” odpowiedziałam: „A wie Pani, oglądałam taki serial…”. Opowiedziałam krótko fabułę i dodałam, że mniej więcej od tego czasu zaczęłam znowu intensywniej myśleć o samobójstwie. Wtedy stało się jasne, jak bardzo ten serial wpłynął na mnie. Byłam jednak na tyle świadoma, żeby móc i chcieć o tym porozmawiać, a nie podjąć konkretne działania.

Minęło już sporo czasu od tej rozmowy, jednak wczoraj trafiłam na artykuł zamieszczony na stronie Polskiego Towarzystwa Suicydologicznego: link Zobaczyłam, że to, co ja przeżyłam, spotkało też dużo więcej ludzi na całym świecie po obejrzeniu „13 powodów”. Okazało się, że to nie ze mną jest coś nie tak i że przypuszczenia moje i mojej Pani Terapeutki były prawdziwe: serial “13 powodów” stał się swoistym “wyzwalaczem”.

Optymistyczne w tym wszystkim jest to, że świadomość osoby, która wyszła z depresji, jest dużo większa. Stałam się dzięki chorobie dużo bardziej wyczulona na wszelki możliwy nawrót i nie poddaję się w walce o lepsze jutro. W przypadku depresji – nawroty się zdarzają, jednak prawdziwą siłą jest to, żeby je pokonać, a nie w nich tkwić.

O samobójstwach młodzieży warto i należy mówić, jednak niesamowicie ważny jest sposób przekazania tych informacji. Jest to delikatna materia, a grupa docelowa tego serialu może różnie na to reagować. Obserwując moje koleżanki – skupiły się głównie na tym, że “w takim razie każdy powinien popełnić samobójstwo przy takich powodach”, zamiast na tym, że jest to realny i coraz większy problem naszego społeczeństwa i dramat wielu rodzin.

źródło obrazka wyróżniającego: facebook.com/13ReasonsWhy/


Autorką tekstu jest Antonina – uczennica 2 klasy liceum, tancerka, absolwentka Gimnazjum Dwujęzycznego, kontynuująca naukę dwujęzycznie po niemiecku. Prowadząca Instagrama Porcelanowych Aniołków. Ambasadorka kampanii „Zobacz…ZNIKAM”. Tosia wygrała walkę z zaburzeniami odżywiania i depresją. Pomaganie zawsze było priorytetem nastolatki, dlatego jej zaangażowanie w projekty Porcelanowych Aniołków uważa za oczywiste.

Dodaj komentarz